O salonie

Historia powstania Salonu Fryzjerskiego Cherry

Salon fryzjerski Cherry powstał w grudniu 2011 roku. Do nazwy salonu zainspirowało  mnie… swoje własne nazwisko i przezwisko. Wiśnia już od czasów podstawówki zostało do mnie przypisane i kojarzy się wszystkim właśnie ze mną. Salon Cherry był spełnieniem moich marzeń. Zanim jednak pierwszy gość mógł usiąść w fotelu, przede mną była długa droga. Na szczęście przez cały czas towarzyszyli mi moi przyjaciele.

Pierwszy kontakt

Gdy po raz pierwszy weszłam do  salonu, w mojej głowie pojawiły się wszystkie niezbędne obrazki. Niczym przebłysk, czy nocny sen na gołych ścianach pojawiły się obrazki. Podrapany tynk został wyczyszczony. Ściany zostały pomalowane w jeden z moich ulubionych kolorów, a w pustym pomieszczeniu pojawiły się meble fryzjerskie. Ale zejdźmy na ziemię. Na razie salon był pusty, a do wymarzonej wizji długa droga. Ściany musiały przejść mocną metamorfozę.

Po wytarciu tynku niemal do zera przystąpiliśmy do renowacji. Całość została wyrównana. Nie mogliśmy jeszcze położyć szpachli i gładzi, bowiem przyszła do salonu konsola. Wspólnie uznaliśmy, że warto będzie założyć dodatkowe oświetlenie stanowisk i przystąpiliśmy do przekładania kabli.


Po wizycie elektryka i wszelkich niezbędnych przygotowaniach wyrównaliśmy wszelkie niedoskonałości. Po wyschnięciu i zagruntowaniu przyszła pora na gładź. Z pomocą przyszła rodzina oraz przyjaciele, którzy na zmianę pomagali przy pracach oraz przy sprzątaniu. Ciężko sobie wyobrazić jaki bałagan zostawia taki remont.

Gdy ściany były już gotowe, nadeszła pora na malowanie. Musieliśmy nałożyć po kilka warstw na każdą ścianę, aby kolor dobrze się utrwalił. Po wejściu do salonu rzuca się w oczy kolor wiśniowy. Ściana przy fotelach została pomalowana na srebrno.

Meble do salonu – to nie takie proste

Mój kolega Michał od samego początku zadeklarował się, że bardzo lubi i zgłasza się na ochotnika, jeżeli tylko będziemy skręcać meble. Po wizycie w jednym z lubelskich sklepów meblowych kupiliśmy kilka półek, szafek, foteli i stół. Meble z obrazka zamieniły się w kilka dużych kartonów, a w środku setka puzzli, z których trzeba było zrobić meble.

 


Szybko okazało się, że złożyć jedną rzecz z tylu elementów wcale nie jest proste. Zwłaszcza, jeżeli wcześniej kupiło się kilka takich samych mebli i na raz rozpoczęło montaż. Do tej pory nie udało nam się ustalić, do czego służyły sznureczki, których nie było gdzie przymocować. Po kilku godzinach wszystkie wcześniej kupione meble stanęły w salonie. Czekaliśmy jeszcze na dostawę reszty specjalistycznego sprzętu fryzjerskiego, ale salon nabrał już swojego charakteru.